Galeria

Polecane

Znajdź nas na FB

FB Zgromadzeniowy

Newsletter

Świadectwa po Fundamencie

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Zapraszamy do zapoznania się z kilkoma świadectwami uczestników rekolekcji Fundament Ćwiczeń Duchowych w naszym domu w Pobiedziskach.

"Rekolekcje były dla mnie niezwykłym doświadczenie coś innego i niesamowitego, okazja do zmagania się ze swoim gadulstwem, ale także czasem by w skupieniu lepiej poznać samą siebie i swoje słabości a przy tym wszystkim dały siłę do walki z nimi i pójścia w świat z radością i otwartością na innych. Mówiąc w skrócie polecam każdemu kto żyje w ciągłym biegu i chce odkryć sens tego co robi na co dzień lub potrzebuje potwierdzenia słuszności swoich działań."
****

 „Rekolekcje w milczeniu - to był dla mnie wyjątkowy czas. Myślę, że dla Pana Boga też – mógł wreszcie mówić do mojego serca – a ja mogłam wreszcie spokojnie słuchać. Albo po prostu przy Nim trwać. To był dobry czas – nie tylko dla wzmocnienia więzi z Bogiem, ale nawet odkrycia jej zupełnie na nowo. Nie chcę robić jakiejś wielkiej reklamy, żeby ktoś nie przyjechał na rekolekcje dla jakiś wielkich oczekiwań. Ale czy nie jest po prostu miło, gdy można Bogu oddać kilka dni, żeby z nimi zrobił co zechce? On na pewno ma pomysł dla każdego na takie spotkanie – dla mnie miał fantastyczny, choć czasem wymagało to ode mnie większego wysiłku. Myślę, że szczególnie w szybkim tempie życia i nawale spraw warto wywalczyć czas dla tej relacji, która jest najważniejsza”. - Ula.

****

„Gorąco polecam każdemu . Naprawdę dobry czas, bezmiar Bożej Miłości, wieczny Skarb " Lidia„
*****
Gdyby człowiek częściej słuchał swojego serca, miałby dużo mniej problemów – byłby dużo szczęśliwszy…– taka myśl nasunęła mi się po rekolekcjach organizowanych przez Siostry Sacré Coeur w Poznaniu . Od 7 do 13.07.11 przeżywaliśmy tam Fundament rekolekcji ignacjańskich. Przez 5 dni milczeliśmy i medytowaliśmy nad tajemnicą Bożej miłości ku nam, wspierani nieocenionym doświadczeniem Sióstr Renaty, Maryli i Lidii. Mimo ciszy na zewnątrz, wcale nie miałam wrażenia, że milczę – do głosu doszło moje wnętrze, nagle jakby obudzone, w codzienności spychane gdzieś na bok. Tych kilka dni było najpiękniejszą i najciekawszą wycieczką, w jakiej kiedykolwiek brałam udział, i to z najlepszym Przewodnikiem – wycieczką po mojej duszy (dotąd terra incognita…?) prowadzoną przez Pana Jezusa. Bóg zapłać Siostrom za możliwość przeżycia tej przygody!”.

****

„Bóg JEST. Naprawdę. Mówi do nas poprzez Pismo Święte. Zaprasza na poważne rozmowy o życiu, ale przede wszystkim chce zwierzyć się z ogromnej MIŁOŚCI, którą ma dla Ciebie i dla mnie. Daj się zaprosić na spotkanie z nim. ON CZEKA”.

****
Najważniejsze spotkanie
   Zapowiadało się moje kolejne, studenckie lato, a wraz z nim wątpliwości jaki kierunek temu wakacyjnemu okresowi i w ogóle mojemu życiu nadać. Wśród różnych pomysłów na siebie, swoje życie i najbliższe letnie miesiące w myślach najgłośniej brzmiała mi chęć.. ucieczki, zastanawiało tylko dokąd i kiedy.
Pewnego deszczowego, poranka w studni internetowej wpadłam na hasło: rekolekcje w milczeniu, spodobało się. Pomyślałam, że byłaby to właśnie ta ucieczka od codziennych zajęć, pracy, nauki, ludzi, zwykłych problemów, niezaleczonych ran, trudnych spraw. Potrzebowałam też poprawić sobie kontakt z Bogiem "wyciszyć się i otworzyć na łaski" z nastawieniem wręcz takim, że na rekolekcje pojadę po to do Pana Boga, żeby mi uzupełnił to, co mi się od niego należy..
    Docierając do Sióstr prowadzących rekolekcje Ignacjańskie w milczeniu, w Poznaniu spotkało mnie początkowo wszystko to co miało mnie tam, w moim przekonaniu spotkać: przemiłe siostry, ciekawi współuczestnicy tych cichych dni, inne miasto, spokój, Pan Jezus w Swojej Kaplicy, który za chwilę miał się ze mną radośnie spotkać i dać mi jakiś cud. Pierwsza medytacja nad słowem Bożym była pięknym doświadczeniem - jakby orzeźwiającą wodą duchową i pewnością, że poznam i niemal zaraz "uchwycę samego Pana Boga" i wszystko zrozumiem.
    Nastała klauzula milczenia, a wraz z nią coś czego w planach nie było... wewnętrzne rozdarcie, krzyk, ból. Przerażenie mojego wnętrza spotęgował jeszcze bardziej obrazek- wylosowany z kilkunastu, przygotowanych dla naszej grupy rekolekcyjnej przez jedną z sióstr. Obraz ten przedstawiający, strapionego człowieka, za którym stoi jasny anioł, przed którym w dziwnej pozie, ciemne barwy wprowadza szatan.
    W kolejnych programowych medytacjach nad pismem świętym, w spotkaniach w ciszy z Panem na modlitwie... ja wcale nie potrafiłam się już modlić, słyszeć jego słów, nie czułam w swoim sercu i umyśle niczego i nikogo. Nie mogłam zrozumieć jak może przytrafiać się to mi -  wierzącej przecież osobie (?!). Pojawiły się także inne problemy. Przy całej staranności mojej małej, chwilowej ucieczki od swojego życia, zapomniałam, że od siebie przecież uciec nie mogę.
   Rekolekcje w milczeniu to niezwykły czas, w którym spotkać można i chyba najbardziej potrzeba spotkania: Ja- Mój Bóg, oraz spotkania z samym sobą.
    Uciekając od siebie- swojego nieuporządkowanego życia, nie mogłam usłyszeć Boga. Słysząc tam na różnych konferencjach: Jak bardzo Bóg mnie kocha, jaka jest Jego niezwykła i nieogarnięta przez człowieka miłość,wydawało mi się, że są to słowa skierowanie tylko do innych ludzi wokół mnie, nie do mnie, bo przecież ja nieudolna uciekinierka przywiozłam całe swoje wnętrze ze sobą na te rekolekcje, a przecież takiej jak ja, On kochać nie może.
Każde słowo miłości, szatan zagłuszał mi szepcząc jak gdyby Miłość Boga nie była prawdą! Racjonalizam i podszepty złego nie dawały mi spokoju, z płaczem oznajmiłam siostrze, że już nie mogę i wracam do domu!
Nie poddając się emocjom, jadnak zostałam do końca.
    Ta wewnętrzna walka trwała we mnie jeszcze jakiś czas, stałam się już chyba sama tą starpioną postacią z mojego obrazka, z oczu płynęły łzy, ale czuję, że walka ta przyniosła też chwałę Panu i cieszę się, że to On naprawdę we mnie zwyciężył!
     Otwierając powoli swoje skryte serce z całym jego nieporządkiem, żalem, grzechem; otwierając siebie w prawdzie- bez uciekania. .. przed kierownikami duchownymi tych rekolekcji otrzymałam tak wielką łaskę, od której - wiem z całą pewnością nie ma nic cenniejszego. Otóż usłyszałam, w końcu na modlitwie głos Mojego Boga, który pukał do mojego serca, ale często w zatwardziałości, braku pokory i w wewnętrznej walce widziałam Go tylko, jako pismo, zbitek zdań i liter w Piśmie Świętym; Boga, który jednak w końcu zburzył moje mury, mój lęk, pychę i słowa dotąd słyszane pozwolił mi USŁYSZEĆ. MIŁOŚĆ- POCZUĆ
Mogłabym długo pisać o przeżyciach, sytuacjach typowych i zaskakujących, i pięknych- milczących, a jakże głębokich spotkaniach z innymi ludźmi, jednak aby zrozumieć świadectwo takich rekolekcji, trzeba pozwolić- najlepiej sobie samemu je przeżyć:)
Najważniejsze słowo które dał mi MÓJ Bóg na drogę do domu to : TRWAJ!
Wiem, że dostając od Niego to niezwykłe doświadczenie i rzeczywiście Trwając w Jego miłości nie mam czego się lękać, przed czym w życiu uciekać, bo On pomoże odnaleźć mi drogę i na całe szczęście uczy mnie pokory.
     Proszę wszystkich którzy się wahają, uciekają, boją, aby zaufali Panu i dali się zaprosić na to Najważniejsze spotkanie, spotkanie z Nim, które wyzwala człowieka!

Czytany 2674 razy Ostatnio zmieniany sobota, 22 grudzień 2012 18:17
FUVI0111ADANAUL
FREE Joomla! template "Adana"
joomla 1.6 templates by funky-visions.de